Przy parafii Św. Ap Filipa i Jakuba działają grupy wsparcia:

Parafia Mystków powstała w 1320 – 1326 r z fundacji Królowej Jadwigi i Władysława Łokietka. Dawny kościół drewniany był pod wezwaniem św. Mikołaja Biskupa, oraz Świętych Filipa i Jakuba apostołów.  W latach 1905- 1910r. został zbudowany nowy kościół murowany, kryty dachówką, pod wezwaniem Świętych Filipa i Jakuba Apostołów. Budową kierował ks. Proboszcz Jan Jarzębiński.

        Krucjata Wyzwolenia Człowieka

        Spotkania odbywają się w 2 i 4 niedziele miesiąca o godz. 19.00

Wziąć udział może być każdy.

        Grupa Anonimowych Alkoholików  „Dom na skale”

        Spotkania odbywają się w każdą środę o godz. 19.30

         I tylko w I środę miting jest otwarty tzn, ze każdy może wziąć udział

Natomiast w 2 3 i 4 i 5 środę miting jest zamknięty. Brać udział mogą tylko ci

co maja problem z nadużywaniem alkoholu.

            Nabożeństwo uzdrowienia i uwolnienia dla grup wsparcia

              i dla każdego kto chce zawsze jest odprawiane w każdy

       ostatni  piątek miesiąca na nabożeństwo  KWC godz. 18.30 (16.30)

      Linki:

  1. 1.   Krucjata Wyzwolenia Człowieka to ruch abstynencki,głoszący wyzwolenie człowieka z niewoli grzechu dzięki miłości Jezusa

To inicjatywa  ludzi dobrej woli podjęta dla ratowania prawdziwej wolności swojej i bliźniego

– przez radykalną abstynencje.

– przez ofiarę, modlitwę i cierpienie

– przez promowanie nowego stylu życia

To pełna radości i bezinteresownej  miłości  promocja nowego stylu życia podejmowana w zupełnej wolności przez jej członków

Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest tez  jedną z najważniejszych diakonii Ruchu Światło-Zycie

KWC w obecnej formie została założona w 1979 roku przez ks. Franciszka Blachnickiego (na zdjęciu obok) i Ruch Światło-Życie. Jej poprzedniczką była Krucjata Wstrzemięźliwości, która powstała pod koniec lat ‘50 XX wieku, a została zlikwidowana w 1960 r. przez Służbę Bezpieczeństwa (SB).

Ks. Franciszk Blachnicki KWC powołał w odpowiedzi na apel Ojca Świętego Jana Pawła II skierowany do Polaków u progu pontyfikatu:

„Proszę abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła”.

Krucjata została uroczyście ogłoszona w obecności Ojca Świętego, Jemu oddana i przez Niego pobłogosławiona podczas  I Pielgrzymki do Polski 8 czerwca 1979 r. w Nowym Targu.

Cele Krucjaty Wyzwolenia Człowieka:

  • Członkowie KWC ukazują swoim sposobem życia jedną z dróg rozwoju duchowego, opierającego się na wartościach chrześcijańskich, w szczególności miłości bliźniego
  • Potrafią dać świadectwo człowieka w pełni wyzwolonego od wszelkich zniewoleń                                                                                                                                   Nie zgadzają się na przymusowe picie alkoholu (tzw. „terror alkoholowy” jak określa to Ojciec Franciszek)
  • Zachęcają do spotkań towarzyskich bez alkoholu (np. wesela, chrzciny, komunie bezalkoholowe)                                                                                                            Starają się pomóc wszystkim ludziom zniewolonym –nie tylko przez alkohol
  •          Znak Krucjaty Wyzwolenia Człowieka
  • ·                 Przesłanie Krucjaty wyraża jej znak (herb)
  • Bardzo ważne sa  słowa  Pana Jezusa Chrystusa: “Nie lękajcie się!”
  • Często przywoływane przez Jana Pawła II. Przypominają one członkom Krucjaty, że głównym ich zadaniem jest „wyzwalanie ludzi i siebie od lęku, który czyni człowieka niewolnikiem”.
    Krzyż to znak wyprawy krzyżowej dla wyzwalania Ziemi Świetej tj serca
  • ludzkiego uświeconego przez Sakrament Chrztu świetego a zarazem znak zwycięstwa ŻYCIA nad ŚMIERCIĄ.
    Duże „M” symbolizuje stojącą pod Krzyżem Maryję, nasz wzór oddania się Chrystusowi, a przez niego Ojcu.
    Małe „m” symbolizuje słowo „my” odnoszące się do przynależących do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

 

Istotnym elementem Krucjaty jest modlitwa KWC ułożona przez Ks. Franciszka Blachnickiego

Krucjata Wyzwolenia Człowieka posiada także swój hymn-    “Serce wielkie nam daj”

 

Jakie znaczenie w KWC ma abstynencja?

Abstynencja od alkoholu w Krucjacie to osobisty dar, podjęty dobrowolnie z pobudek miłości i odpowiedzialności za dobro drugiego człowieka. Przez abstynencję Krucjata Wyzwolenia Człowieka rozumie całkowite i dobrowolne wyrzeczenie się alkoholu jako napoju pod wszelką postacią i we wszelkiej ilości. Definicja ta nie obejmuje używania alkoholu w innym charakterze np. jako lekarstwa (jeśli alkohol występuje jako składnik prawdziwego lekarstwa) lub w celach liturgicznych. Również spożywanie alkoholu w potrawach (np. w tortach) lub w cukierkach zasadniczo nie podpada pod pojęcie abstynencji. Z tak określonej definicji abstynencji wynika, że nie chodzi tu o zwalczanie alkoholu jako takiego, ale o zwalczanie zwyczaju picia alkoholu. Abstynencja jest środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest przywrócenie trzeźwości w Polsce i wychowanie dzieci i młodzieży w zdrowych obyczajach.

Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich!

Dopiero życie dużej części społeczeństwa wolnej od lęku, zakłamania, ulegania złym obyczajom, może zaowocować skuteczną przemianą stylu życia całego narodu i chrześcijańskim poczuciem odpowiedzialności za życie rodzinne i zaangażowanie społeczne.  Więcej o motywacji Krucjaty można znaleźć w Abstynenckim Credo KWC.

Jak zostać członkiem KWC?   (Możliwość pobrania deklaracji )

Postanowienie abstynencji jest równoznaczne z decyzją włączenia się do KWC. Jest ono zadeklarowane na piśmie i wpisane do „Księgi Czynów Wyzwolenia”, istniejącej przy każdej stanicy. Przyjmuje się dwie formy składania zobowiązań abstynenckich:

  • na jeden rok, przez co staje się ktoś kandydatem do KWC;
  • na czas przynależenia do KWC, przez co staje się członkiem Krucjaty.

Deklarację członkowską mogą składać osoby pełnoletnie. Deklaracja zawiera także postanowienie nieczęstowania i niewydawania pieniędzy na alkohol. Złożenie deklaracji ma charakter zobowiązania się wobec wspólnoty ruchu Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i każdy zachowuje wolność wycofania go w chwili wyłączenia się z  szeregu członków KWC.   Jeśli w Twoim sercu zrodziło się pragnienie zostania kandydatem lub członkiem KWC

                          zgłoś się do najbliższej Stanicy KWC Twojego miejsca zamieszkania.

Tekst Deklaracji przystąpienia do KWC zachowujemy dla siebie. Natomiast Zgłoszenie należy odciąć od pobranego formularza, wypełnić czytelnie drukowanymi literami, a następnie przesłać na adres:

STANICA NR 1

Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

ul. Ks. Franciszka Blachnickiego 2

34-450 Krościenko nad Dunajcem

lub do najbliższej Stanicy Krucjaty Wyzwolenia Człowieka celem dokonania wpisu do „Księgi Czynów Wyzwolenia”.

Krucjata Wyzwolenia Człowieka istnieje we wszystkich diecezjach. Kontakt można nawiązać poprzez wspólnoty Ruchu Światło-Życie. Stanica Nr 1 Krucjaty Wyzwolenia Człowieka mieści się w Centrum Światło-Życie na „Kopiej Górce”.

Więcej na www.kwc.oaza.pl

Materiały o KWC

Podstawowe źródła wiedzy o Krucjacie to materiały przygotowane przez jej założyciela – księdza Franciszka Blachnickiego: “Podręcznik KWC”, “Abstynenckie Credo” oraz książeczka “Wolni i Wyzwalający”.
Warto zapoznać się z ich treścią, gdyż mogą wyjaśnić nasze wątpliwości i odpowiedzieć na wiele pytań.

 

          Panie, kiedy wisiałeś na krzyżu, powiedziałeś „pragnę”. Chciałeś wypić kielich cierpienia do ostatniej kropli. Gdy  cierpiałeś z pragnienia, podano Ci ocet do picia. Niech Twoje  okrutne męki przypomną mi się w chwili, gdy chcę przyłożyć kieliszek alkoholu do ust. Niech myśl o Twoim zwycięstwie na krzyżu pozwoli mi wytrwać w trzeźwości (abstynencji) i  da łaskę zwycięstwa w chwili słabości. Amen

 

           / Wszechmogący  i  Miłosierny  Boże  proszę daj  mi  to, co podoba  się  Tobie. 

                                   Nie   dbaj  o  moje  pragnienia.

Ja   wierzę i ufam, że to co od Ciebie pochodzi, będzie dla mnie najlepsze. Amen                                         

Link           Patroni Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

  1. 1.    Niepokalana Matka Kościoła

Blachnicki KWC nazywa także  Dziełem Niepokalanej                                                              

2.   Sw. Stanisław  Biskup i Męczennik ze Szczepanowa

Święty Stanisław urodził się około roku 1030 w Szczepanowie, zmarł 11

kwietnia         1079 w Krakowie. Jako Biskup – Stanisław wielokrotnie  upominał króla za niewłaściwe postępowanie wobec poddanych i za publiczne powodowanie zgorszenia. Przestrogi pozostawały jednak bez skutku. Zgodnie z prawem kanonicznym za te wykroczenia bp Stanisław rzucił klątwę na Bolesława Śmiałego. Biskup wezwany przed sąd królewski nie stawił się, gdyż nie pozwalało mu na to prawo kanoniczne i został przez króla bezprawnie skazany na śmierć. Autorytet Stanisława musiał być w Polsce ogromny, skoro według podania nawet najbliżsi stronnicy króla Bolesława nie śmieli targnąć się na jego życie. Jak podaje w “Kronice polskiej” Wincenty Kadłubek, 11 kwietnia 1079 r. król i trzech dworzan wtargnęli do kościoła na Skałce, gdy biskup odprawiał Mszę świętą. Bolesław Śmiały zabił biskupa uderzeniem miecza w tył głowy, a jego ciało poćwiartował na dziedzińcu klasztornym.
Św. Stanisław daje nam przykład odwagi i męstwa w trudnościach. Pomoc drugiemu człowiekowi nie jest prosta, czasami trzeba się wiele natrudzić i przemóc swoje słabości żeby komuś pomóc.                                             

                          3. Św. Maksymilian Maria Kolbe OFMConv.

Święty Maksymilian Maria Kolbe (Rajmund Kolbe) OFMConv. ur. 8 stycznia 1894 w Zduńskiej Woli, polski franciszkanin. W 1906r. w kościele św. Mateusza w Pabianicach, według jego relacji, ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna, trzymająca w ręce białą i czerwoną koronę. Zapytała go, którą chce, dając do zrozumienia, że czerwona oznacza męczeństwo, a biała czystość. Rajmund wziął obydwie. W 1910r. rozpoczął nowicjat w zakonie franciszkanów, przyjmując imię Maksymilian. W Rzymie w 1917 założył wraz z kolegami stowarzyszenie osób świeckich “Rycerstwo Niepokalanej” (Militia Immaculatae), zajmujących się apostolstwem pod
znakiem Maryi. Aby realizować cele stowarzyszenia i utrzymywać kontakt z jego członkami, od stycznia 1922 wydawał w Krakowie miesięcznik “Rycerz Niepokalanej”. Pierwszy raz Maksymilian został aresztowany 19 września 1939. Po wyjściu na wolność zorganizował w klasztorze ośrodek usług dla okolicznej ludności i oddał się pogłębianiu formacji pozostałych przy nim współbraci. Powtórnie aresztowany 17 lutego 1941, był przesłuchiwany i więziony na Pawiaku. 28 maja 1941 r. trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie otrzymał numer 16670. W obozie dobrowolnie wybrał śmierć głodową w zamian za skazanego współwięźnia – Franciszka Gajowniczka. Maksymilian zmarł 14 sierpnia 1941 dobity zastrzykiem trucizny – fenolu.
Św. Maksymilian jest patronem KWC, gdyż daje nam doskonały przykład realizowania Słowa Bożego w swoim życiu. Daje nam przykład miłowania braci, bo bez miłości nic nie możemy uczynić, aby pomóc naszym bliźnim.

 

   Link    Życiorys Sługi Bożego Mateusza Talbota  patrona ludzi trzeźwiejących

Święci zdarzają się rzadko. Znana w wielu krajach katolickich osoba robotnika MATTA TALBOTA, zmarłego w Dublinie 7 czerwca 1925 r., odznacza się nie tylko wielką skromnością i głęboką pobożnością. Jego imię wiąże się ze szczególnym nawróceniem: od życia pozbawionego sensu, nadziei i całkowitego pogrążenia w alkoholizmie, do życia dla Boga i misji.W ostatnich latach zasadniczo zmieniło się podejście do problemu alkoholizmu. Coraz więcej wie się o przyczynach, które często sięgają wczesnego dzieciństwa; alkoholizm został uznany za chorobę ciała i duszy.Matt Talbot wybrał drogę nawrócenia do Boga, a potem udoskonalał swoje życie w całkowitej abstynencji, mimo braku zrozumienia ze strony otoczenia. Również dziś mógłby być wzorem dla ludzi zagrożonych i uczyć środowisko lepszego rozumienia chorych nałogowców.

                               TAJEMNICZY ZMARŁY

Działo się to 7 czerwca 1925, w niedzielę Świętej Trójcy, w Dublinie. Przed południem, pewien starszy człowiek szedł do kościoła dominikańskiego Świętego Zbawiciela na nabożeństwo. Już prawie osiągnął cel. Idąc od placu Parnella skręcił w uliczkę Granby, skąd już tylko paręset metrów do kościoła. Nagle krok siedemdziesięcioletniego starca załamał się; dotknięty atakiem pada na ulicy. Jakaś kobieta biegnie z synem, aby pomóc, unosi mu głowę, aby wlać łyk wody, widzi jednak przed sobą umierającego. „Biedny człowiek, odchodzi do wieczności” – mówi. Matt Talbot, tak bowiem nazywał się nieznajomy, jeszcze raz otworzył oczy, patrząc poważnie na kobietę. Może chciał jej jeszcze coś powiedzieć, ale już nie mógł. Skłonił głowę na bok i zmarł. O. Walsh, dominikanin, przybiegł z pobliskiego kościoła, aby warunkowo udzielić rozgrzeszenia. Klęka i odmawia modlitwy za zmarłych. Tymczasem powiadomiono pobliski szpital, który wkrótce przysłał karetkę. Przywieziono zmarłego do kostnicy szpitalnej, gdzie podczas przygotowań ciała do pogrzebu, odkryto ciężki żelazny łańcuch, który Matt Talbot, wzorem wielkich grzeszników, około 10 lat nosił pod ubraniem. Chciano poznać tajemniczą sytuację zmarłego. Odkryto, że nazywa się Matt Talbot. Matt – to skrót od angielskiego Matthew /Mateusz/. Urodził się 2 maja 1856 roku w Dublinie, zaś 5 maja 1856 otrzymał sakrament Chrztu św.

DZIECIŃSTWO W BIEDZIE Matt Talbot pochodził z wielodzietnej rodziny, która przez długie lata cierpiała.Ojciec, Charles Talbot, robotnik portowy, popadł w alkoholizm. Z wyjątkiem najstarszego syna, podobnego raczej do matki, wszyscy pozostali synowie byli znanymi w dzielnicy

pijakami. Pijaństwo prowadziło naturalnie do stałych utarczek, powodowało również postępujące ubożenie rodziny. Zarówno ojciec, jak i synowie, wydawali lwią część swych zarobków na alkohol. Żaden z właścicieli domów nie tolerował długo niespokojnych lokatorów. W ciągu 20 lat małżeństwa rodzina Talbotów przeprowadzała się przeciętnie co drugi rok, łącznie dokonali jedenaście przeprowadzek. Matka, Elisabeth, z domu Bagnall, głęboko pobożna kobieta, bardzo cierpiała w takiej sytuacji. Jej niezwyciężona dobroć i cierpliwość były jednak tajemniczą siłą, która stale gromadziła rozpraszających się członków rodziny. Jej niewzruszonemu zaufaniu do Boga i żarliwej modlitwie należy prawdopodobnie przypisać, że syn Matt, jej wieczna zmartweenie, po 16 latach nałogowego pijaństwa jednak z tej drogi zawrócił, a nawet rozpoczął życie po-kutnika. W późniejszych latach schorowana pani Talbot była całkowicie przywiązana do domu. Ci, którzy ją znali, stwierdzali jednogłośnie, że modliła się prawie całymi dniami. Umarła w 1915 roku, w wieku 76 lat.

OKRES SZKOLNY  Szkoły te były przeważnie prowadzone przez chrześcijańskich zakonników. Z uwagi na ciężkie czasy Matt spędził tylko dwa lata w jednej z takich szkół, od czerwca 1864 do czerwca 1865 i od maja 1867 do maja 1868. Nauczył się tu czytania, pisania i podstaw rachowania. Otrzymał jednak równocześnie dobre przygotowanie religijne, umożliwiające przystąpienie do Sakramentu Pokuty, Komunii św. i Bierzmowania.Do ósmego roku życia był Matt typowym ulicznikiem, odważnym i skorym do wszelkiej zwady. W okresie szkolnym jego młodociane życie zostało nieco bardziej uporządkowane, ale o tym, że mu jeszcze wiele brakowało, świadczy zapis w dzienniku szkolnym z roku 1867, gdzie został nazwany „wagarowiczem”. W każdym razie wówczas nie zauważono jeszcze żadnych oznak jego późniejszej pobożności i pokutniczych inklinacj

MŁODOCIANY PIJAK

W wieku 12 lat /1868/ Matt ostatecznie opuścił szkołę. Został najpierw chłopcem na posyłki w piwiarni. Część zarobku otrzymywał w bonach towarowych, które wolno było realizować tylko w barze własnego sklepu, w formie alkoholowych napojów. Tak właśnie, przez brak sumienia pracodawcy, stał się Matt między 12 a 13 rokiem życia ofiarą alkoholowego nałogu. Ojciec usiłował prośbą i groźbą zawrócić go z tej zgubnej drogi. Wszystko na próżno tym bardziej, że sam nie był w tym względzie dobrym przykładem dla syna. Po czterech latach /1872/ ojciec zabrał go z piwiarni i postarał się o pracę gońca w porcie, aby go mieć na oku. Sam był bowiem robotnikiem nabrzeży portowych nad rzeką Liffey. Ale Matt nie poprawił się wcale na nowym miejscu. Początkowo amator mocnego piwa, stał się      

obecnie namiętnym wielbicielem whisky.Po kolejnych dwóch latach /1874/ ojciec zmusił go do ponownej zmiany miejsca pracy. Mając lat 18 zaczął pracować jako murarz w firmie budowlanej i w tym zawodzie pozostał do roku 1892.Z tygodniowych zarobków nic prawie nie oddawał na utrzymanie domowe, miał więc dość pieniędzy, aby się oddawać pijaństwu. Wracając w sobotę w nocy do domu, wręczał matce szylinga, było to wszystko, co mu pozostało z tygodniowego zarobku. I wtedy pytał zazwyczaj: „mamo, wystarczy ci to?”. A ona odpowiadała: „niech ci Bóg przebaczy, Matt. Czy tak się traktuje własną matkę?”. Naturalnie nie brakowało mu kompanów, którzy razem z nim przepijali pieniądze w licznych knajpach i oberżach Dublina. Często sprzedawał z nóg buty, aby kupić wódkę. Po pijatyce skradał się skrycie do domu. Nie mając zaś więcej pieniędzy do przepicia, brał w gospodzie alkohol na kredyt.

    KRYZYS DUCHOWYW tym czasie nadal brał udział, ze starego nawyku, w niedzielnym nabożeństwie. Około trzech lat – jak stwierdzono – nie przystępował już do sakramentów św. Ale wychodząc do pracy stale wykonywał jeszcze znak krzyża, a dorywczo odmawiał „Zdrowaś Mario..” W okresie swego duchowego kryzysu pozostał wierny wierze katolickiej. Był też znany jako dobry pracownik. Tańce i karty nie pociągały go, ale pożądaniu alkoholu nie mógł się oprzeć. Kto się odważy zapytać, jak Matt stawał w owych latach przed obliczem Pana? 16 lat minęło odkąd popadł w alkoholizm, 16 lat zmartwienia i udręki dla jego matki, która podobnie jak św. Monika, modliła się nieustannie za syna. Być może przeczuła, że dziecko oblane tak wielkimi łzami nie może się zatracić na zawsze.  3

    NAWRÓCENIE  Matt dożył już 28 lat. I kiedyś znów pił przez wiele dni na umór, do ostatniego pensa. Było to pewnej soboty 1884 roku. Około południa stał właśnie na rogu ulicy ze swym młodszym bratem Filipem czekając na powracających z pracy kolegów. Z pewnością zabiorą go ze sobą do knajpy i zafundują kolejkę na ugaszenie strasznego pragnienia. A przyjaciele pozdrowili go wprawdzie, przechodząc, jednak, ku jego ogromnemu rozczarowaniu, żaden nie zapytał, czy by z nimi nie poszedł do gospody. Wiedzieli, że nie ma już pieniędzy, więc zachęta wydała im się zbyt kosztowna. To niekoleżeńskie zachowanie okazało się dla Matta wstrząsem. Milczący i zgnębiony wrócił do domu. Matka powitała go zdumiona: „wracasz tak wcześnie i do tego trzeźwy!” Matt przytaknął milcząco, a po obiedzie powiedział do niej nieoczekiwanie: „pójdę teraz do księdza złożyć ślubowanie abstynencji”. Uśmiechnęła się niedowierzająco i powiedziała: „idź w imię Boże, ale ślubowanie trzeźwości złóż, jeśli jesteś gotowy je wypełnić!” Matt udał się do kościoła św. Krzyża, tam odszukał księdza doktora Keane’a, aby się u niego wyspowiadać po raz pierwszy od trzech lat. Po spowiedzi złożył na jego ręce ślubowanie całkowitego unikania alkoholu w ciągu następnych trzech miesięcy. Nazajutrz w niedzielę przyjął Komunię św.

   PRZYRZECZENIE ABSTYNENCJIDotrzymanie przyrzeczenia abstynencji okazało się dla Matta niesłychanie trudne. Pożądanie alkoholu dręczyło go nie wypowiedzianie. Kiedyś powiedział do matki: „nie zostanę abstynentem, jak tylko miną trzy miesiące, zacznę pić z powrotem”. Ona jednak doradzała mu przedłużenie ślubowania na dłuższy czas. Kiedy minął czas trzymiesięcznej próby, rzeczywiście przedłużył przyrzeczenie na dalsze trzy miesiące, potem na dwanaście miesięcy, a z końcem roku przyrzekł nie pić alkoholu do końca swego życia. przyrzeczeniu i to mimo uwodzicielskich sztuczek kolegów z pracy, którzy znów chcieli go skierować ku wódce. Ale Matt, nie mrugnąwszy nawet okiem, opuszczał kolejkę, która wypadała na niego przy wspólnym przepijaniu z flaszki. Wiedział, jak każdy pijący, któremu udało się wyzwolić z nałogu, że każde najmniejsze ustępstwo na nowo roznieci dawne skłonności i niepowściągliwość. Z tego powo-du unikał kropli alkoholu jak ognia piekielnego. W późniejszych latach zdał sobie sprawę z krzywdy wyrządzonej matce. W rozmowie z pewnym człowiekiem zrobił taką wiele mówiącą uwagę: „w młodości, z powodu pociągu do alkoholu, niewiele sobie robiłem z religii i to złamało prawie serce mojej matki”.

WALKAO siedmiu latach następujących po jego nawróceniu wiemy bardzo mało. W pierwszym okresie musiał jednak z pewnością toczyć ciężkie wewnętrzne walki, aby wobec alkoholu pozostać niezłomnym. O tym, jak bardzo musiał Matt w tym czasie walczyć o dobro, świadczy następujące zdarzenie. Krótko po swym nawróceniu przechodził koło gospody. Nagle poczuł nieprzepartą pokusę złamania przyrzeczenia trzeźwości. Trzy razy odchodził i powracał sięgając do pieniędzy, które miał przy sobie. Pożądanie alkoholu wzmagało się i ostatecznie nie mogąc wytrzymać wszedł do gospody. Nie spotkał tam jednak nikogo znajomego. Personel obsługujący również nie był mu znany. Choć czekał długo, nikt nie zapytał go o życzenie. Ta nieoczekiwana zwłoka miała się stać jego ratunkiem. Zastanowił się nad swym zobowiązaniem abstynencji, o którym zapomniał w chwili wielokrotnie spotęgowanego pożądania. Szybko podjął decyzję i pospiesznie opuścił gospodę. A potem odszukał najbliższy kościół i modlił się w nim aż do zamknięcia. Od tej godziny postanowił nigdy nie nosić przy sobie pieniędzy, aby nie narażać się na podobnie ciężką pokusę.  4

    NOWE ZWYCIĘSTWO Skoro wyrwał się z alkoholizmu, postanowił po pewnym czasie zrezygnować z palenia. Zewnętrznym bodźcem do tego było następujące zdarzenie. Pewnego dnia Matt kupił sobie nową fajkę i małą paczkę tytoniu. Zaledwie schował to do kieszeni spotkał kolegę, który nie mając przy sobie tytoniu poprosił Matta o użyczenie porcji do napełnienia fajki. Wówczas Matt wyjął z kieszeni nową fajkę oraz paczuszkę tytoniu i podarował je przyjacielowi. Od tej chwili zdecydował się nie palić. Udał się do swego spowiednika i złożył odpowiednie zobowiązanie. Podobnie jak rezygnacja z alkoholu, to przyrzeczenie było dla niego bardzo trudne, ponieważ był namiętnym palaczem. Nie chciał jednak być skrępowany więzami żadnej słabości, znalazł więc siłę, aby zerwać i ten ostatni łańcuch.

    POKUTNIK Wielkim zgorszeniem było w oczach Matta Talbota zmarnowanie 16 lat życia przez nałóg pijaństwa. Dlatego rozpoczął surowe życie pokutnika dla zadośćuczynienia przeszłości. Wzorem wielkich pokutników wczesnego chrześcijaństwa pościł często, długo i surowo. W niedzielę np. jadł nieco dopiero około drugiej po południu, po powrocie z kościoła. Chociaż jako murarz, a potem robotnik budowlany i transportowy, wykonywał codziennie 10-godzinną, ciężką pracę fizyczną, pozwalał sobie tylko na trzy godziny snu, od 11 wieczorem do 2 rano. Ważniejsze jednak, że przykazania miłości Boga i bliźniego traktował bardzo poważnie, na co można znaleźć wiele przykładów w jego życiu.

   NIEZAWODNY ROBOTNIK Jaki był stosunek Matta Talbota do pracy? Miał on wzorowe pojęcie wykonywania zawodu. Był świadomy, że prawdziwie chrześcijańska postawa powinna się urzeczywistniać przede wszystkim w życiu zawodowym, i że trzeba ją potwierdzić na codzień. Przedstawiał sobą ideał absolutnie niezawodnego pracownika, który zawsze jako jeden z pierwszych przychodził na miejsce pracy. Z oddaniem wykonywał swoje obowiązki i czuł się współodpowiedzialny za losy przedsiębiorstwa. Kiedy jeszcze był murarzem, musiał codziennie o szóstej rozpoczynać pracę. Przed pracą szedł na godzinę piątą do kościoła na nabożeństwo. W 1892 roku Msza św. została przeniesiona z godziny piątej na 6.15. Na skutek tej zmiany nie mógł już brać udziału w nabożeństwie przed rozpoczęciem pracy. Zdecydowanie zrezygnował z dotychczasowego zawodu murarza i przeniósł się do wielkiej firmy handlu drzewem T. i C. Martin, gdzie miał przychodzić do pracy na ósma. Mógł więc dalej chodzić codziennie rano na Mszę św. Swojej nowej firmie Matt Talbot był wierny 33 lata, od 1892 r. do śmierci tj. 1925. W tym czasie wykonywał najróżniejsze zadania w bardzo rozległym przedsiębiorstwie.    5

APOSTOŁ MIŁOSIERDZIA I MISJI Ten zwięzły życiorys byłby niepełny, gdyby nie została wspomniana szczególna pasja Matta Talbota. Matt wydawał tygodniowo bardzo skromną sumę na utrzymanie, czynsz, ogrzewanie i światło, jak również tygodniową składkę do kasy pogrzebowej. Całą resztę ciężko zarobionego wynagrodzenia wydawał na – cele dobroczynne. Szczególnie hojny był dla misji w Chinach. Na ten cel przekazał trzykrotnie w ciągu swego życia sumę 600 marek, jako stypendium na utrzymanie jednego kleryka.

CZŁOWIEK MODLITWY Matt Talbot był człowiekiem modlitwy. Po swym nawróceniu pogrążył się w modlitwie jak człowiek, który uciekając z płonącego lasu skacze do wody. Specjalnie kochał modlitwę kontemplacyjną, ale również chętnie śpiewał pięknie brzmiącym głosem hymny i pieśni kościelne. Aby się bez przeszkód oddawać różnym ćwiczeniom duchowym, wstawał przeważnie o drugiej w nocy. O piątej godzinie brał udział we Mszy św. i regularnie przyjmował przy tym Komunię św., co w tamtych czasach było niezwykłe. W kościele, przy modlitwie, zawsze klęczał wyprostowany, bez oparcia. Stale był świadomy obecności Bożej. Jako rdzenny Irlandczyk był gorącym czcicielem Matki Bożej. Codziennie odmawiał różaniec, jak to się działo w jego rodzinie w czasach dzieciństwa.

KLUCZ DO WNĘTRZA Jak wszyscy pokorni i głębocy ludzie, usiłował Matt ukryć swoje życie duchowe przed ciekawością otoczenia. Mimo to dysponujemy kluczem, który może uchylić drzwi do jego wnętrza. Jest to zbiór Jego licznych książek religijnych i broszur, które umożliwiają właściwy pogląd na jego duchowy rozwój. Dzięki starannym poszukiwaniom wiemy dziś prawie dokładnie, jakie książki religijne Matt przeczytał w ciągu 40 lat swego pokutniczego życia. Na pierwszym miejscu stoi Pismo św. Starego i Nowego Testamentu, które posiadał w wielu wydaniach. Swemu koledze wyznał kiedyś, że często prosi Ducha Świętego o światło dla lepszego rozumienia Słowa Bożego. Jest charakterystyczne dla jego pokutniczego usposobienia, że szczególnie kochał w Starym Testamencie psalm „Miserere” (Ps 51) i psalmy pokutne. W Nowym Testamencie przede wszystkim podkreślił sobie specjalnie napomnienia Jezusa o poście i modlitwie, jak również przykazania Chrystusa z kazania na górze.. W jego bibliotece znalazło się dziewięćdziesiąt religijnych książek i mniejszych rozpraw. Dla robotnika, który w krótkim okresie szkolnym zdobył zaledwie podstawowe wiadomości, była to zdumiewająco duża liczba. Jego zbiór gromadził liczne książki z zakresu wiary katolickiej, życia duchownego i modlitwy. Wieczorami chętnie studiował dzieła teologiczne, np. kardynała Newmana lub św. Franciszka Salezego. Oprócz własnych książek, czytał jeszcze inne pisma religijne, które bieżąco pożyczał prywatnie i z różnych bibliotek. Pośród nich były „Wyznania” św. Augustyna. Duch Święty udzielił mu szczególnego daru rozumienia trudnych problemów religijnych   6

PRZYJACIEL ŚWIĘTYCH  W bibliotece Matta Talbota było również 30 życiorysów świętych. To był świat, w którym najchętniej przebywał. Dlatego też wzór świętych był ulubionym tematem jego rozmów. Przede wszystkim opowiadał o świętych dzieciom, szczególnie o obu świętych Teresach. Specjalnie interesowali go ci święci, którzy – podobnie jak on – grzeszyli w młodości, np. Małgorzata z Kortony, czy Maria z Egiptu. Życie Matta Talbota świadczy jak ważną jest zasada: „na poprawę nigdy nie jest za późno”. Nawet po 16 latach alkoholizmu nie było za późno na nawrócenie się i rozpoczęcie nowego życia z Bogiem. Jakaż to pocieszająca nowina dla niejednego mocującego się człowieka naszych czasów, który latami na próżno usiłuje zerwać więzy nałogu. Życie Matta Talbota świadczy i woła także do niego: zawróć, nie lękaj się, łaska Boska cię umocni. Powtarzaj za św. Augustynem – ci tego dokonali, dlaczego ja nie miałbym dokonać tego również? Matt Talbot nigdy nie opuszczał Dublina. Mieszkał razem z rodzicami, a po śmierci ojca, z matką przy Upper Rutland 18, początkowo na parterze, a potem na drugim piętrze. Prosty pokój, z oknami na główną ulicę, został zachowany do dziś. W 1932 roku mieszkanie Talbota odwiedził arcybiskup Paryża, kard. Verdier, z okazji 31 Kongresu Eucharystycznego, który odbywał się w Dublinie. Świadomość, że znajduje się w miejscu, w którym pokutnik prowadził z Jezusem intymny dialog przez tyle lat, poruszyła kardynała tak bardzo, że uklęknął i modląc się ucałował uświęconą ziemię.

         USZLACHETNIONY CHOROBA  Ostatni i najtrudniejszy odcinek jego drogi krzyżowej był dopiero przed nim: dwa lata choroby i bezczynności. W 1923 roku po raz pierwszy zaczął skarżyć się na zdrowie. Przeprowadzone badania szpitalne wykazały chorobę serca, a co za tym idzie potrzebę spokoju i opieki. Nim poszedł do szpitala, musiał, zdjąć łańcuchy pokutne. Siostry zapewniają bowiem, że ich nie nosił jak długo był pod ich opieką. Po wyjściu założył je z powrotem, a odkryto je po jego śmierci, jak wspomniano na początku. W kwietniu 1925 roku sądził, że może już podjąć pracę. W rzeczywistości był jednak bardzo chory. Komuś znajomemu wyznał, że bezczynność jest dla niego nie do zniesienia. 17 kwietnia rozpoczął pracę. Aby go oszczędzić, przydano mu dwóch pomocników. Po długiej i ciężkiej chorobie Matt zdał sobie sprawę, że musi się w każdej chwili liczyć z nagłą śmiercią. Jako wierny sługa gotów był podążyć za wołaniem Pana: „Nikt mnie nie zatrzyma, kiedy Pan mnie wezwie” – powiedział kiedyś do kogoś z odwiedzających.   7

     U KRESU  Jakże prędko słowa te miały się spełnić. 7 czerwca Matt miał odejść do Pana. Rankiem wziął udział we Mszy św. parafialnego stowarzyszenia robotników. Wszyscy powstali – opowiada ktoś z obecnych aby na zakończenie odśpiewać hymn na cześć Matki Bożej. Kiedy śpiew ustał i wszyscy uklękli, Matt Talbot stał, jakby nie widząc świata wokół siebie. Wreszcie kolega pociągnął go za ramię i przywołał do rzeczywistości. Po nabożeństwie wrócił do domu, aby nieco odpocząć, Choć tego dnia był szczególnie słaby, przezwyciężył się, aby po pół godzinie wziąć udział w ofierze Mszy św. w kościele Zbawiciela. Ale jego czas się dokonał. Niedaleko kościoła nagły atak położył kres jego ziemskiemu życiu.

        ROSNĄCA CZEŚĆ Matt Talbot, wielki czciciel Eucharystii, został pochowany w dniu Bożego Ciała 1925 roku w prostym grobie na dublińskim cmentarzu Glasnevin w brązowym habicie członka Trzeciego Zakonu św. Franciszka ze swoimi pokutnymi łańcuchami. Już w 1926 roku ukazała się o nim mała broszura napisana przez sir Joseph’a Glynn’a. Zainteresowanie tym życiorysem było tak wielkie, że nakład 10 tysięcy. egzemplarzy sprzedano w ciągu 4 dni. W rok później dokonano tłumaczeń na 12 języków, a wydanie angielskie osiągnęło nakład 100 000 egzemplarzy. Ten sam autor wydał w 1928 roku większy życiorys. W listopadzie 1931 roku ówczesny arcybiskup Dublina, Byrne, otworzył tzw. proces informacyjny trwający do 1937 r. W tym czasie zebrano wszystkie dane, ważne dla późniejszego ogłoszenia beatyfikacji i kanonizacji. 28 zaproszonych świadków pod przysięgą składało swoje zeznania. Drugi proces, tzw. apostolski, trwał w Dublinie od 1948 do 1952 r. z udziałem 40 świadków. 29 czerwca 1952 r. miała miejsce uroczystość podniesienia szczątków Sługi Bożego. W obecności wysokich osobistości, ziemskie szczątki Matta Talbota zostały złożone w specjalnej trumnie i pochowane na tym samym cmentarzu. Grób ten jest stale miejscem pielgrzymek. Czy można oczekiwać rychłej beatyfikacji i kanonizacji Matta Talbota? Odpowiedź nie jest. łatwa. Ale wszyscy możemy modlić się o to, aby lud Boży miał świętego należącego do klasy robotniczej, który przezwyciężył nałóg pijaństwa i stał się przyjacielem Boga.

                Modlitwa o beatyfikację Matta Talbota:

Panie, Ty w swoim słudze Mateuszu Talbocie dałeś nam wspaniały przykład zwycięstwa nad nałogiem, gorliwego wypełniania obowiązków i głębokiej czci Najświętszego Sakramentu. Niech jego życie wypełnione modlitwą i pokutą doda nam odwagi, byśmy podejmowali nasze krzyże i naśladowali naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Ojcze, jeśli jest Twoją wolą, by umiłowany Twój sługa został wywyższony przez Kościół Święty, daj nam poznać moc jego wstawiennictwa przez łaski, których nam udzielisz za jego przyczyną. Prosimy Cię o to przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Za zgodą Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej z dnia 4 kwietnia 20

  1. 1.       Uczestnikiem spotkania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka  może być każdy człowiek. W zupełnej wolności ale z  poszanowaniem naszych zasad może uczestniczyć człowiek niewierzący czy innej Religi  albo innych przekonań.
  2. 2.       Spotkanie to:

braterska rozmowa, życzliwa dyskusja i dialog, osobiste świadectwa,

przekazywane tak żeby nikogo nie ranić. Jest tu miejsce na pytania i wyjaśnienia. Nie ma miejsca ani  przed, ani po, ani w czasie  spotkania na udowadnianie  ze nie ma racji. Zasady przyjmuje albo odrzucam w zupełnej wolności. Gdyby miała moja wypowiedz kogoś ranić  albo  zrażać, to lepiej nie wypowiadać. Przekazać lub zapytać animatora po spotkaniu  w cztery oczy. Zasady i podsumowanie ma obowiązek  dokonać przygotowany animator.

      prowadzący Lider, najlepiej kapłan podsumowywuje spotkanie i przekazuje     

      chrześcijańskie zasady  które przyjmujemy w zupełnej wolności.

Strona www.mystkow.diecezja.tarnow.pl korzysta z plików cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.
OK, zgadzam się
x